Olsztyn: NOWOCZESNOŚĆ NA WARMII AD …

21 listopada 2017, o godzinie 17.00…

Olsztyn: WSPOMNIENIE TADEUSZA NALEP…

10 lat temu odszedł Tadeusz Nalepa,…

Rzeszów: Tak studenci WSPiA bawili …

„My koty łaciate przysięgamy na mam…

XVI Ogólnopolskie Otwarcie Sezonu M…

Tej zimy również nie wystraszą się …

Olsztyn: „Słowo o przyszłości. Dzie…

Jaka jest przyszłość człowieka? Czy…

«
»

Piszczek – baśniowa dolina

Piszczek to położone nad zachodnim brzegiem Brdy południowe osiedle Tucholi, wchodzące w skład Tucholskiego Parku Krajobrazowego. Przed laty dolina stanowiła osadę, na którą składał się między innymi młyn.Po 1772 roku tucholski radca i zwierzchnik gminy ewangelickiej Ernst Gottlieb Klemm zbudował na rzece Kicz młyn. To właśnie od jego imienia teren zwano także Ernsttal, czyli Ernstową Doliną. W miarę upływu lat zabudowania rozrosły się do trzech budynków mieszkalnych, stajni, chlewów, stodół, kuźni i tartaku. Dzisiaj pozostały po nich jedynie stare fundamenty i gruzy ceglane. Chyba nikt z obecnie żyjących tucholan nie pamięta, kiedy bezpowrotnie zatrzymało się koło młyńskie w Piszczku. Postawiona kilka lat temu tablica, przypominająca historię tej okolicy, wskazuje, że jeszcze w 1910 roku posiadłości znajdowały się w rękach Maxa Kristellera. Co potem działo się z zabudowaniami w Ernsttal, nie wiadomo.

Niedawno wraz z moją mamą wybrałam się na wycieczkę do owego leśnego uroczyska…

 

Idziemy przez las. Skrzyżowanie. Skręcamy w lewo. I wtedy wszystko się zaczyna. Przenosimy się jakby w inny świat, świat baśni, gdzie codzienne problemy zwykłych śmiertelników nie mają prawa bytu. Ostrożnie stąpamy po kilku wiecznym, częściowo już zasypanym przez piach, bruku. Nad naszymi głowami delikatnie pochylają się czubki drzew, zagłębiamy się w ciemny, tajemniczy gąszcz. Przemierzamy kilka metrów, droga zakręca, słychać szum. Rzeka. Przepływa pod drogą, która zamienia się na tym odcinku w prowizoryczny mostek. Jasność – tu gałęzie drzew się przerzedzają. Na prawo od nas spad wody, zwany przeze mnie w dzieciństwie wodospadem. To on tak szumi. Nieopodal kilka porośniętych mchem kamieni, będących pozostałością po powstałym w XVIII wieku młynie.


Po chwili zadumy postanawiamy zapuścić się w głąb lasu, by poszukać zapomnianego cmentarzyska. Zbaczamy ze ścieżki i przedzieramy się pomiędzy drzewami, starając się ominąć wszelkie pajęczyny. Niepewnie stawiamy kroki.  W końcu tam docieramy. Niewielka porośnięta trawą polana. Poprzewracane drzewa, pokrzywy, omszałe pnie. Wnikliwie obserwujemy pas zieleni. Z początku ich nie widzimy. Matka natura starannie je ukryła. Po dłuższej chwili poszukiwań znajdujemy. W niczym nie przypominają już nagrobków. To tylko sterta porośniętych mchem kamieni. Gdyby ktoś nie wiedział, że spoczywają tu prochy dawnych właścicieli młyna, mógłby pomyśleć, iż jakiś nieodpowiedzialny mieszkaniec Tucholi postanowił wysypać w tym miejscu gruz. Usiłujemy dostrzec jakieś szczególne znaki, może fragmenty tablic. Niestety wszystko zapadnięte, zniszczone przez upływający czas. Tylko dusze właścicieli Ernsttal rozkoszują się ciszą i spokojem miejsca spoczynku, gdzie do snu kołyszą ich śpiew ptaków i szum drzew.

Piszczek to doskonałe miejsce dla turystów. Oprócz piękna przyrody można podziwiać tam małą retencję wodną, a także poczytać o historii tej okolicy. Ernsttal to doskonałe miejsce dla wszystkich, którzy zawsze marzyli, by choć na chwilę przenieść się w świat baśni i zapomnieć o problemach szarej rzeczywistości.

Agata Biernat

Tagi