Westerplatte – Spotkania z historią

1 i 2 września 2018 r. Wartownia nr…

Debiut 4 Warmińsko-Mazurskiej Bryga…

Zawody Long Range Mykita „Special E…

Miejski Klub Sportowy Mieszko Gniez…

Drużyna seniorów MKS Mieszko Gniezn…

Mistrzostwa Europy ERGO Hestia Cham…

Paweł Tarnowski, Małgorzata Białeck…

SHOW SZALONYCH NAUKOWCÓW, CZYLI EDU…

Barwne widowisko o naukowych perype…

«
»

Olsztyński Rower Miejski. Co zrobić by wypalił?

Trwa postępowanie na wyłonienie operatora systemu rowerów publicznych. Rozwiązanie sprawdzone w ponad 40 miastach Polski po latach oczekiwań pojawić ma się również w stolicy Warmii i Mazur. Wszystko wskazuje, że będzie póki co pilotażem, przez co nie pokaże niestety pełni możliwości. Stanowić może jednak dobry punkt wyjścia do sprawnej i przemyślanej rozbudowy, w tym rozmów z potencjalnymi partnerami. A czy będzie?

 

O wprowadzenie w Olsztynie systemu stacji rowerów publicznych entuzjaści przysłowiowych „dwóch kółek” upominają się od lat. W 2013 roku inicjatywę tą do I edycji Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego zgłosiło Stowarzyszenie „Wizja Lokalna”, zajmując w głosowaniu z niemal 800 głosami trzecie miejsce, od tego czas nieustannie lobbując za tym rozwiązaniem. Urzędnicy przez lata nie dowierzali jednak społecznikom.

 

W innych miastach się sprawdza

 

O powodzeniu tej idei świadczą przykłady z innych miast. W samej Polsce jest ich już grubo ponad 40. Rowery publiczne jeżdżą po ulicach Warszawy, Wrocławia, Poznania, Białegostoku, Szczecina, ale też Kalisza, Opola, Gliwic czy Radomia.

 

– Nie ma w zasadzie możliwości by publiczne rowery nie przyjęły się również w Olsztynie. O ile oczywiście rozwiązanie zostanie dobrze przygotowane, a sam system będzie odpowiednio duży pod względem liczby stacji i rowerów, jak i wydajny pod kątem obsługi. Wtedy stanowił będzie realną możliwość szybkiego i taniego przemieszczenia się po mieście – mówi Paweł Klonowski, przewodniczący Stowarzyszenia „Wizja Lokalna”.

 

Co nagle to po diable

 

Modelowych przykładów funkcjonowania systemu rowerów publicznych, w tym w zakresie wyłaniania jego operatorów, nie brakuje. Wydaje się więc, że wystarczyłoby w zasadzie skorzystać z wypracowanych dobrych praktyk innych miast. Urzędnicy dysponują również licznymi miejskimi opracowaniami, w tym społecznym raportem Wizji Lokalnej z 2017 roku, w którym kształt przyszłego systemu przedstawiony został na bazie opinii ponad 1,2 tys. osób przebadanych przez stowarzyszenie specjalnie w tym celu.

 

Ogłoszony natomiast po latach oczekiwań, jednak przeprowadzany w iście ekspresowym tempie olsztyński przetarg, zaczyna spotykać się z licznymi zastrzeżeniami co do specyfikacji ze strony potencjalnych operatorów, a także specjalistów względem ograniczonego zakresu, wprowadzania na sam koniec sezonu letniego i braku długofalowej perspektywy rozwoju.

 

Na właściwe przygotowanie się do wprowadzenia systemu publicznych rowerów miasta poświęcają najczęściej długie miesiące, a rozwiązania wprowadzane są z początkiem, nie w trakcie lub pod koniec sezonu. Szansa by sprawę rozstrzygnąć z odpowiednim zapasem czasowym pojawiła się w grudniu 2017 roku podczas głosowań na budżetem miasta na rok 2018, jednak wniosek klubu radnych PO w tym zakresie nie uzyskał wówczas wystarczającego poparcia.

 

Wizja rozwoju

 

Zgodnie z zapowiedziami system Olsztyńskiego Roweru Miejskiego najwcześniej wprowadzany zostanie w środku lata. W dodatku w bardzo ograniczonym zakresie pod kątem liczby rowerów i stacji. Doświadczenia innych miast pokazują natomiast, że kluczem do sukcesu jest skala oddziaływania systemu obejmująca możliwie jak największą liczbę mieszkańców oraz niewielkie odległości między stacjami. Wątpliwe jest więc czy ze względu na krótki okres i liczbę korzystających będziemy w stanie posiąść jakiekolwiek wiarygodne dane mówiące o tym czy rozwiązanie to sprawdza się czy też nie.

 

– Kolejnym problemem jest pośpiech i konieczność określenia jasnej perspektywy rozwoju. Okresy na jakie w podobne inicjatywy wchodzą inne polskie miasta wynoszą średnio w granicach 4-5 lat i pokrywają się z okresem amortyzacji sprzętu. Zapewnia to operatorowi z jednej strony pewność, że na przedsięwzięciu w które się angażuje zarobi, z drugiej pozwala uzyskać miastu niższą cenę. W przypadku braku takich gwarancji szanse na uzyskanie satysfakcjonującej oferty maleją podkreśla Paweł Klonowski z Wizji Lokalnej.

 

Wyciągajmy wnioski z błędów innych

 

Skutki złego przygotowania postępowania na wybór operatora systemu rowerów publicznych przez lata obserwować mieliśmy okazję w Toruniu. Na rynku panuje ogromna konkurencja, przez co firmy rowerowe walczą ze sobą na „śmierć i życie” nie tylko ceną i jakością, ale też anonimami, publicznymi zarzutami, przedłużającymi postępowania zapytaniami czy ciągłymi odwołaniami do Krajowej Izby Odwoławczej. To w zasadzie najgorsze co mogłoby stać się w Olsztynie. Powoduje koszta i opóźnienia dla miasta, przede wszystkim jednak rozmywa wiarę mieszkańców, a to właśnie od korzystających zależy powodzenie inicjatywy.

 

inf. prasowa Stowarzyszenie Inicjatyw Obywatelskich „Wizja Lokalna”

Tagi