Warszawska marka podbije krajowy ry…

Polski rynek modowy rozwija się bar…

IX. Warmiński Jarmark Świąteczny

I znów olsztynianie oraz goście z k…

Szczecin: 11. Festiwal Komedii Szpa…

SZPAK to festiwal, podczas którego …

Pastorałki Ani Rusowicz 11 grudnia …

Zapraszamy na wyjątkowy koncert prz…

CITY TRAIL w Olsztynie już 25.11.20…

Od września nad Jeziorem Długim w O…

«
»

17 stycznia w Olsztyńskim Planetarium premiera biletu do Chicago

Zbliża się termin premiery muzyczno-wizualnej o tytule „ Bilet Olsztyn-Chicago”. Za wydarzenie odpowiedzialni są niezależni twórcy z Olsztyna oraz Polacy z Chicago, którzy połączyli pasje artystyczne w jednym projekcie.

 

W efekcie ustaleń, do muzyki i tekstów Elżbiety i Andrzeja „Andymiana” Mierzyńskich powstało około 2000 zdjęć, wykonanych w Chicago, a do wizualizacji w czasie koncertu wybrano około 400. Premiera odbędzie się pod Honorowym Patronatem Prezydenta Olsztyna i lokalnych mediów w Olsztyńskim Planetarium 17 stycznia o godz. 18.00. Wstęp wolny. Rozmawiamy z parą olsztyńskich twórców, inicjatorów przedsięwzięcia.

– Co pomogło w kontakcie z Polakami z Chicago?

Elżbieta Mierzyńska: – Proszę sobie wyobrazić, że pomógł zły dzień, gdy nic mi nie szło, byłam przybita i grzebałam w Internecie w poszukiwaniu jakiś pozytywnych wibracji, jakiegoś słonecznego głosu, inspiracji… I w ucho wpadło mi Polskie Radio WNVR 1030 AM Chicago, od którego zaczęła się ta przygoda.

– Na czym to wszystko, co stworzyliście, polegało?

Andrzej Mierzyński: – Na dobrym kontakcie z ludźmi, którzy poza swoją główną pracą, poza obowiązkami, zechcieli fotografować nam Chicago w ujęciach, które w pewien sposób obrazują klimat naszych kompozycji. Podsuwaliśmy także swoje sugestie, a oni je tam, daleko, realizowali.

Byliście w Chicago?

EM: – Nigdy tam nie byliśmy! Ja zobaczyłam to Wietrzne Miasto na ekranie komputera, gdy szukałam dla siebie ratunku w sieci w tym złym dniu, o jakim wspomniałam.

– Na czym zatem dokładnie polega „Bilet Olsztyn-Chicago”?

EM: – Na małej podróży do wielkiego miasta. Muzyka płynie z Olsztyna, zdjęcia powstały w Chicago. Podczas premiery publiczność usłyszy nas na żywo, a na kopule planetarium obejrzy obrazy, o którym opowiadamy muzycznie, ale nie będzie to pop, nie będzie to jazz, nie będzie blues, będą za to syntezatory i pełna harmonia współczesnych el-dźwięków oraz głos.

– To będzie multimedialna wycieczka i zwiedzanie miasta?

AM: – Tak, ale to wycieczka specjalna, refleksja i zapis pięknej chwili. Stworzyliśmy 12 kompozycji muzycznych spójnych z klimatem zdjęcia. Wiele obrazów zostało specjalnie przygotowanych i przetworzonych do projektu. Zdjęcia i wizualizacje powstały wyłącznie do tego naszego, wspólnego celu i w tym kontekście jest to oryginalne.

– A teksty wokalne?

EM: – Są inspirowane opiniami zawartymi w naszych wzajemnych e-mailach. Dwa spojrzenia, oni stamtąd, my stąd. Na wszelki wypadek wybraliśmy ugruntowane refleksje i nie skupialiśmy się na chwilowych kontrowersjach.

– Często koncertujecie?

AM: – Wybieramy daty i miejsca, a zatem nie jest to częste. Należymy do ludzi, którzy mają stałą pracę w innej branży, a muzykę uprawiają jako niezależne ambicje i pasje artystyczne, które towarzyszą im całe życie. Należymy do ludzi, którzy uprawiają sztukę niszową, są w niej nieskrępowani rygorami rynku, formatami czy innymi kalkulacjami. Zapewniam, że takich osób jest wiele, są w różnym wieku, w różnych miejscach, działają w drugim czy trzecim kręgu powszechnej kultury i tam od kreatywnych pomysłów aż wrze. Interesujące jest także według mnie to, że ci artyści między sobą nie konkurują, każdy robi swoje, po prostu co w sercu gra. Gramy na scenach nieczęsto, ale nagrywamy, utrzymujemy kontakty z innymi muzykami, eksperymentujemy, niedawno wydaliśmy kolejny album dwupłytowy, współpracujemy z młodymi grupami ruchu scenicznego lub parateatralnego, mamy kilka planów na rok 2014.

EM: – Powiedzmy wprost: nie jesteśmy samotni i przez to jak jacyś biedni krewni, bo takich jak my jest wielu! Uwielbiamy ludzi z dziedzin alternatywnych, spoza tzw. mainstreamu. Dla mnie to rodzaj czystych źródeł.

– Kim są wasi partnerzy z Chicago?

EM: – Polakami, którzy tam zamieszkali na stałe, pracują, mają rodziny. I choć wykonują różne zawody, mają też czas na pasje. Dzięki polskiemu radiu w Chicago, trafiliśmy na siebie. Zdjęcia wykonali dla nas Justyna Sykała-Zięba, Stanisław Kubicz, Jan Kryński, Łukasz Solbut. Specjalny udział w projekcie ma też grupa Glinoludy z Bolesławca, którą poznaliśmy także dzięki… kontaktom w Chicago! Marzę sobie, aby z nimi zrobić jakiś spektakl plenerowy… Są jak z innej bajki, a ja to kocham.

– Jak przebiegała realizacja „Biletu Olsztyn-Chicago”, były może jakieś problemy?

AM: – Intensywnie pracowaliśmy od marca do września włącznie, potem już szlifowaliśmy detale w aranżu muzycznym, w tekstach, wokalu, w wizualizacjach na ekranach i kopule planetarium. W tym czasie na ten temat odbyło się sześć audycji w polskim radiu Chicago, czyli więcej niż u nas. Poza tym muszę podkreślić, że bardzo jesteśmy wdzięczni dyrektorowi Jackowi Szubiakowskiemu oraz ekipie Olsztyńskiego Planetarium za wsparcie organizacyjno-techniczne! Bez tego wsparcia naszej premiery w Olsztynie nie dałoby się zaplanować i musielibyśmy szukać miejsca poza naszym adresem zamieszkania, czyli gdzieś w Polsce.

– Co po premierze, planujecie powtórzenie tego projektu?

EM: – Na razie chcemy szczęśliwie przeżyć to wydarzenie, stres czujemy olbrzymi! A potem zobaczymy. Zapraszamy gorąco, wstęp na premierę wolny. Czekamy na fajnych ludzi.

Rozmawiał; Grzegorz Grabowski

Strona artystów: www.andymian.pl

Tagi